Pobożne życzenia…

Stań się księżycem moim,
a ja się stanę słońcem:
promieniem cię ukoję,
oplotę świetlnym pnączem
i pory twe pozłocę;
jak złocę drzew owoce.

Bądź jak zwierciadło moje,
a ja jak twe odbicie:
urodą cię przystroję,
obdarzę długim życiem
i skazy twe naprawię;
aż znikną wszystkie prawie.

Stań się aniołem moim,
a ja się stanę rajem:
w cierpliwość cię uzbroję,
otoczę rajskim gajem
i skrzydła twe pobielę;
na jutro… na wesele…

bo jutro przez niebiosa
pomkniemy serce w serce:
ja z bzem w upiętych włosach –
ty z różą w butonierce…

A potem u stóp Pana
uklęknę na kobiercu…
i jakby ciut zmieszana
przysięgnę twemu sercu

kochać zawsze i wszędzie
tylko ciebie, aniele.


Któż to wie, czy tak będzie…
Nie żądam nazbyt wiele?

Gliwice 13.11.2007 r.

Reklamy

Zabierz mnie…

zabierz mnie z sobą
na wyspy szczęśliwe
gdzie wiatr
mi włosy rozwieje
a fale morskie, z wieczornym przypływem
na plażę – wyrzucą nadzieje

pokaż mi rankiem
na wyspach motyle
co barw paletą
urzekną
i siądą na dłoni, jak gdyby na chwilę
a potem z mych rąk nie uciekną

pokaż mi nocą
na wyspach tych gwiazdy
co w sercu
nie wzbudzą bojaźni
i zdradzą po cichu, twój sekret poważny
co myślisz o naszej przyjaźni…

Gliwice 28.06.2007 r.

Mój ogród

Mój ogród tonie w kwiatach,
po polu pieśń się niesie,
a gdzieś na końcu świata
wyrusza w drogę jesień…

Wciąż wolna od uniesień,
kolory z sobą swata
i wiedzie ku nam wrzesień
I nić babiego lata…

I pieśnią, co się niesie,
i wiatru cichym graniem
usypia smutna jesień
sarenki na polanie…

A słońce, co wygasa
na lata pożegnanie,
ukrywa w gęstych lasach
maślaki, rydze, kanie…

Zaś ogród mój, co w kwiatach
ukrywał barw palety,
z szarością dni się brata
jak smutna twarz kobiety…

Gliwice 30.08.2010 r.

Moja prawda

twe słowa już nie są oznaką miłości
twym słowom od dzisiaj nie wierzę
przestały być bliskie prawdzie

i oczom nie wierzę
bo prawda w twych oczach
jak w krzywym zwierciadle
prawdziwym się fałszem odbija

i gesty już nie są oznaką miłości
bo jakże miłością być może
okrutne spojrzenie, szyderczy uśmiech
lub groźny ruch ręki nad głową
w pijanym widzie!

moje słowa – przeciw twoim słowom
moje gesty – przeciw twoim gestom…

to już koniec, już kres…
kres miłości nieszczerej
kres dziewczęcej naiwności…

a cierpliwość nareszczie dojrzała
by wyznać ci prawdę; moją prawdę:
MAM DOSYĆ, MÓJ DROGI!… ODCHODZĘ!

Gliwice 24.03.2007 r.

Nie żałuj

Nie, nie żałuj pustych dni
Pustych nocy aż po świt
Ani morza gorzkich łez
Gdy miłości nastał kres
Ale życiem wręcz się ciesz
Baluj, baw się, kłam i grzesz
I poznawaj jego blask
Od wieczora aż po brzask

Z serca wyrzuć gorzki żal
I pożółkłe listy spal
A niepokój – równy złu
Wyrzuć z duszy i ze snu
I się życiem, dziewczę, ciesz
Baluj, baw się, kłam i grzesz
I poznawaj jego blask
Od wieczora aż po brzask

Gliwice 04.07.2010 r.

Do poetki

rym za rymem po głowie
jak dym się szary snuje
i myśli całe mrowie
w twej głowie baraszkuje…

a jeśli wiersz powstanie
i ktoś go gdzieś przeczyta
poetką dlań się staniesz
o nowy cię zapyta…

bo z rymów, co wpadają
do głowy ot znienacka
poeci układają
poezji istne cacka…

Gliwice 10.12.2010 r.

Do ciebie szłam…

Szłam do ciebie nocą
(Choć już nie wiem po co)
Szłam wiosennym, ciepłym dniem
Wiatr mi włos rozwiewał
Słowik pieśni śpiewał
Między jawą, między snem

Szłam do ciebie nocą
(Choć już nie wiem po co)
Szłam do ciebie w letni dzień
Wiatr kołysał drzewa
Kos mi pieśni śpiewał
Jaśmin rzucał chłodny cień

Szłam do ciebie nocą
(Choć już nie wiem po co)
Szłam w jesiennym blasku gwiazd
Wiatr mi głaskał ręce
Koił ptak w piosence
Księżyc rzucał srebrny blask

Szłam do ciebie nocą
(Choć już nie wiem po co)
Szłam zimowym, chłodnym dniem
Wiatr mnie smagał deszczem
Mrozik chwytał w kleszcze
Między jawą, między snem

Szłam do ciebie, miły
Szłam do ciebie, miły
Szłam do ciebie kilka lat
Wiatr pomylił drogę
Dalej iść nie mogę…
Wracam w swój samotny świat!

Gliwice 21.05.2010 r.

Deszcz

Padał deszcz…

i szparą się na strych przedostał
i bił kroplami po sznureczkach
po tych jedwabnych warstw niteczkach
jakby to była rzecz tak prosta

Było cicho…

bo tu na strychu – zawsze cicho
tylko te krople… wciąż spadały
na świeże pranie jak złe licho
i tłuste plamy zostawiały

Wyszło słońce…

i wkrótce wyschnie świeże pranie
lecz nie ucieszy gospodyni…
bo deszcz zbyt wiele zła uczynił
oj, sporo po nim plam zostanie!

Gliwice 26.09.2007 r.